Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kulinaria. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kulinaria. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 3 lutego 2011

Na katarek i na chrypę...

Jest taka piosenka dla dzieci :-)
która zaczyna się od słów "Na katarek i na chrypę... " a potem "jadaj miód słodki miód pszczoły dadzą miodu w bród !".
Każdy ma swoje sposoby na przeziębienie - ma i ja. I gorąco polecam.
Nie tylko gdy już chorujemy ale profilaktycznie też.
Potrzebne będą:
oczywiście MIÓD
cytryna
cebula
czosnek
imbir


Cebulę i cytrynę kroimy w plasterki. Imbir obieramy i kroimy na cieniutkie plastereczki. Czosnek obieramy i wyciskamy przez praskę. Wszytko układamy w słoiku przelewają poszczególne składniki łyżkami miodu.
Za kilka godzin otrzymamy syrop który dzieciom podajemy po łyżeczce 3 razy dziennie a sami pijemy po dużej łyżce 3 razy dziennie. Profilaktycznie wystarczy odpowiednio jedna porcja dziennie :-)
Ja nawet lubię ten smak :D
Przechowujemy syrop w lodówce. Po kilku dniach można go zlać do butelki .
To wszystko pod hasłem że coś mnie bierze- choroba znaczy się...

PS.
podzielcie się swoimi sposobami na przeziębienie :-)

środa, 12 stycznia 2011

Wspomnienie po ...

...po świetach i pierniczkach :-)
Spojrzałam na poprzedni wpis i oczom nie wierzę że pisałam w świeta ! a jak się na blogu nie pisze to przestaje się istnieć w blogowym świecie ;-) Jestem tak zajęta i tyle się wkoło mnie dzieje że trudno znaleźć czas na pisanie.
Zajrzałam na  blogi i wiele z Was pisze że nie ma już choinki a święta uważa za rozdział zamknięty.
U mnie jest inacze :-)
Owszem pierniczki są wspomnieniem ale choinka stoi i cudownie pachnie.
Nie wyobrażam sobie rozebrać ją przed 2 lutego. Śpiewamy kolędy nie tylko w kościele.
Bardzo lubię ten czas. Nie ma szalenstwa zakupów "przed" za to ciągle można żyć świętami Bożego Narodzenia.
Pierniczki zjedzone-może jeszcze coś wisi na choince ?
Byly pyszne i śliczne. Pieczemy razem z dziećmi i ich przyjaciółmi; zdobimy tez rodzinnie.
A dziecięce rączki robią to tak :




Upieczone:

Ozdób choinkowych chyba już nie pokaże ;-) Pewnie w przyszłym roku ...?

Pozdrawiam wszystkich odwiedzających :-)

środa, 22 grudnia 2010

Piernik na piwie- na ostatnią chwilę

To jest świetny przepis dla tych ktorzy
a. są zabiegani
b. nie przepadają za cięzkim tradycyjnym staropolskim piernikiem
c. chcą spróbowac coś nowego :)
Przepis est b. łatwy a ciasto nie musi a nawet nie powinno lezakować
500 g mąki pszennej
250 g miodu
150 g cukru
100 g masła\
100 ml piwa 5 jajek
15 g przyprawy do piernika
10 g proszku do pieczenia
Zrumienić 2 łyżki cukru zalać piwem dodać miód i zagotować.
Dodac przyprawy i ostudzić do 30 st. C.
Utzreć masło dodać żółtka cukier masę miodową połowę mąki i proszek do pieczenia - wymieszac.
Dodać resztę mąki i ubitą pianę z białek.
Ciasto wyłożyć do natłuszczonej( lub papier do pieczenia) formy i piec ok.1 godz. w temp. 190 st .
Prawda że proste? A ajkie pyszne :-)



Zawuijamy w ściereczkę jak dzidziusia i na koniec dekorujemy polewą czekoladową i np. kolorowymi posypkami.
Jak to zrobię- to pokażę. Równiez przerojony :-)

wtorek, 14 grudnia 2010

Babka cytrynowa i Cecylka Knedelek

Ten wpis robie specjalnie przed świętami ze względu na polecaną książkę.
Jeżeli lubicie gotować i lubią Wam pomagac dzieci ta książka jest idealna :-)
Jest to nie tylko książka kucharska ale tez opowieść o Starym Knedelkowie i jego mieszkancach.
O Cecylce Knedelek o gąsce Walerii pani Ludmile i panu Alojzym a także o ...kilku innych osobach i postaciach.
Pięknie ilustrowana z pięknymi zdjęciami i dowcipnie napisana-fantastycznie wprowadza w świat kuchni :-)
Goraco polecam na prezent. Nie jest tania ale to bardzo dobry zakup.

Moje dzieci uwielbiają przepisy z te wlasnie ksiazki i chetnie mi pomagają.
Cecylka Knedelek czyli książka kucharska dla dzieci Joanna Krzyżanek wyd. Jedność

Jednym z kulinarnych przebojów jest babka cytrynowa.

Potrzebujemy:
kostkę masla
kubek cukru
kubek maki pszenne
kubek maki kukurydziane
2 łyzeczki proszku do pieczenia
5 jajek
3 cytryny ( daję 2)
szczypte soli
lyżkę cukru pudru
Wyszorowane cytryny scieramy na tarce.
Oddzielamy żóltka od bialek.
W mikserze ucieramy malso z cukrem az powstanie delikatna prawie biała masa.
Dodajemy żółtka a potem mąkę kukurydziana mąkę pszenna  proszek do pieczenia i skórke z cytryn. Calość mieszamy.
Białka ubijamy na sztywna pianę i delikatnie mieszamy z ciastem.
A następnie przekładamy do wysmarowanej tłuszczem formy.
Pieczemy w nagrzanym do 170 st. piekarniku ok. 50 min.
Gdy ciasto się upiecze polewamy je sokiem z cytryn wymieszanych z łyżka cukru pudru.

Ciasto jest lekko kwaskowe niezwykle aromatyczne. Ma piękny żółciutki kolor: uczta dla oczu i podniebienia :D

poniedziałek, 11 października 2010

Muzeum Schindlera Tarta z cukinią

Dawno nie pisałam o moim Krakowie.
Wczoraj wybraliśmy się do Fabryki Emalia Oskara Schindlera .
Muzeum otwarto nie tak dawno i jest poświęcone Krakowowi z czasie okupacji. W tym eksterminacji Żydów.
Temat trudny... wydaje się że  znany ... że tak przegadany...ale jednak nie...
Zwiedzaliśmy z przewodnikiem. Poszłam z młodszymi dziećmi na których wszystko to zrobiło duże wrażenie.Na nas też. Podobnie jak ogromne wrażenie i emocje wywołało zwiedzane latem Muzeum Powstania Warszawskiego.
Obrazy robią swoje. Zapadają w pamięć i wiele rzeczy uzmysławiają po raz kolejny.
Uczą historii.


Plakaty i obwieszczenia na ulicach miasta.

Dobrze znane nazwy ulic.
Zabawki :



Księga pamiątkowa.
Czy chodzicie do muzeów ?
Zabieracie tam dzieci ? Nawet te małe ?

p.s.
Jeszcze coś dla znających Kraków :-)
Zobaczcie na to zdjęcie przedwojennego Krakowa. Gdzie są granice miasta ?
I jak bardzo Kraków się rozrósł.
 Nie słyszno o Nowej Hucie ;-) ani o Kurdwanowie czy Ruczaju :D


---------------

Wieczorem przyszła kolej na tartę cukiniową.
Nie wiem czy można napisać że sezon na cukinię trwa bo choć cukinię można kupić to nie jest już taka tania jak w sierpniu czy wrześniu. Ale tarta cukiniowa jest pyszna :-)
Tarta z cukinią
ciasto:
200 g mąki
100 g masła
3 łyżki zimnej wody ( lub więcej)
pół łyżeczki soli
olej do formy
nadzienie:
350 g cukinii
125 g sera żółtego
2 cebule
2 jajka
1 ząbek czosnku
100 ml śmietany
1 łyżka oliwy
sól pieprz
Przesianą mąkę mieszamy z solą i posiekanym masłem.
Zagniatamy ciasto dolewając wodę. Uformowaną kulę owijamy w folie i umieszczamy w lodówce na 30 min.
Po tym czasie ciasto wyciągamy i odkładamy 50 g a pozostałe rozwałkowujemy i wykładamy nim natłuszczoną formę.
Wkładamy do nagrzanego do 200 st.C piekarnika i podpiekamy przez 10 min.
Czas na cukinię :-) którą myjemy obieramy i kroimy w plastry. Ząbek czosnku obieramy i rozgniatamy przez praskę. Cebulę siekamy i szklimy na maśle  wymieszanym z oliwą. Dodajemy cukinię z czosnkiem i dusimy na małym ogniu 5 min.
Jajka mieszamy ze śmietaną i 50 g żółtego startego sera. Doprawiamy solą i pieprzem.
Na podpieczone ciasto wykładamy cukinię z cebulą które zalewamy śmietaną z jajkami. wierzch posypujemy pozostałym startym żółtym serem.
Z odłożonego ciasta robimy wałeczki i układamy kratkę .
Pieczemy tartę 30 min. w piekarniku nagrzanym do 200 st. C.



Smacznego!
Tym przepisem "odkryłam" tarty.

poniedziałek, 4 października 2010

Barwy jesieni i gofry :-)

Wreszcie słoneczny weekend !
Poczułam że to było mi potrzebne: doświetlić się i docieplić :-)
Przejść się po łąkach polach w tak piękny dzień to coś wspaniałego. A słońce wydobywa jesienne barwy.

Mój ostrokrzew :

 Leszczyna przebarwia się od góry :-)
 Dziko rosnące astry marcinki w cudnym fioletowym kolorze.
I ostatni motylek ...?



Dzikie wino-kto je tutaj siał ?
Ostatni bławatek na ściernisku.
   
Głóg -zebrałam trochę owoców .Co z nich zrobić ?

 Co  to za kwiatuszki ? Nie wiem jeszcze :-)
  Dzika róża:

 Dla dzieci największą atrakcją były bale słomy...dla mnie też :D

 Na poniższym zdjęciu barszcz sosnowskiego. Bardzo niebezpieczna rośna ! Przedzieraliśmy się przez chaszcze i trudno było nie zauważyć tych ogromnych roślin. Są wysokie na co najmniej 2 i pół metra.
Kontakt skóry z barszczem sosnowskiego (świeży liść) plus słońce powoduje poparzenia skóry szczególnie niebezpieczne dla dzieci. Doświadczył tego synek moje koleżanki: był szpital leczenie i czarne plamy na skórze które długo się utrzymywały.
Uważacie na barszcz !
Dobrze zapamiętam miejsce w którym rośnie.



Pozbierałam ziele które jeszcze kwitnie: nawłoć marcinki wrotycz i rudbekie.
Zrobiłyśmy z córcią bukiet - niech cieszy oczy choć kilka dni :-)

I jeszcze nowe kulinarne odkrycie czyli GOFRY :-)
Gofry tak miło mi się kojarzy : z wakacjami nad polskim morzem bo tak gofry smakują najlepiej. Z bitą śmietaną i borówkami (czyli czarnymi jagodami :-) albo z truskawkami. Może być też z czekaladą lub z cukrem puderem. Mniam....
A najbardziej lubię gofry solo :D
Przepis mam dzięki Shiraji i ten przepis okazał się być strzałem w 10tkę ! Wcześniej próbowałam kilka razy robić gofry ale się udawały.
Teraz pełen sukces :D


GOFRY ( przepis podaję za Shirają ) :
2 szkl mąki
2 szkl. mleka
1 łyżeczka proszku
1/3 szkl. oleju
2 jajka
cukier do smaku (ok 3 łyżeczki)
szczypta soli
Białka ubijamy, dodając szczyptę soli. Resztę składników miksujemy w kolejności: mleko-jajka-cukier-olej-mąka z proszkiem. Dodajemy pianę i mieszamy.
Pieczemy w gofrownicy. Moja jest prostokątna. Na jednego gofra wchodzą mi 3 łyżki ciasta.
Smacznego :-)

czwartek, 24 czerwca 2010

Syrop z kwiatów czarnego bzu -Skarby Łąki 2

Wiem wiem że juz trochę późno na ten syrop bo czarny bez (Sambucus nigra) przekwita.
Ale jeżeli komuś uda się jeszcze zebrać kilka baldachów to ma szansę na wspaniały syrop.
Syrop robię od lat. Przepis mam od mamy mojej koleżanki zresztą tej samej która dała mi przepis na mniszek :-)
Ten syrop jest niezwykle aromatyczny i to właśnie ten aromat zachwycił mnie lata temu.Pamiętam długie zimowe wieczory; siedzieliśmy  u koleżanki w domu i piliśmy herbatkę z tym właśnie syropem który mama podawała w dzbanuszku. A z dzbanuszka snuł się zapach który przypominał długie czerwcowe wieczory ..
O jak się wtedy cudownie rozmawiało ! A jak się śpiewało przy gitarach :D
Oryginalny przepis mamy koleżanki jest taki:
1 litr  wody  zagotować  z 1 kg  cukru,  dodać 10 g  kwasku cytrynowego,  ostudzić.  Do zimnego syropu  wrzucić  pokrojoną  w kostkę  1  cytrynę  (bez  pestek,  ale  ze  skórką),  wrzucić  ok.  10  baldachów kwiatów czarnego  bzu  (najlepiej żeby jeszcze nie  pylił).  Zamieszać drewnianą łyżką. Zostawić  na  3 dni.  Po tym czasie  zagrzać -nie gotować  i zlać do butelek. Nie pasteryzować.
Z czasem wprowadziłam delikatne modyfikacje albo wykorzystałam pomysły innych.
W tym roku zrobiłam wg. bei:
czyli dałam trochę więcej baldachów (ale nie ma ich 40 na kg )
nie przejmowałam się żeby nie pylił a wręcz odwrotnie ;-)
wrzącą zalewą zalałam kwiaty ( ściemniały szybko)
obcięłam krótko baldachy ( choć wcześnie nigdy nie miałam gorzkiego posmaku)

Na razie tylko zdjęcie kwiatów czarnego bzu .



 A jutro słoiczek z delikatnej barwy syropem :-)
I jeszcze garść informacji o właściwościach i zastosowaniu kwiatów czarnego bzu
"Badania naukowe wykazały, że kwiaty dzikiego bzu, bogate są w aktywne biologicznie związki, które działają napotnie, moczopędnie, poprawiają elastyczność naczyń krwionośnych oraz stanowią bogate źródło wymiataczy wolnych rodników. Silny efekt napotny wywołany jest pobudzeniem ośrodka regulującego wydzielanie potu i powoduje szybkie obniżanie podwyższonej temperatury.
Kwiaty czarnego bzu znajdują zastosowanie w leczeniu zakażeń górnych dróg oddechowych przebiegających z gorączką. Są one skutecznym antidotum na przeziębienia, grypę i zapalenia gardła. Napar z kwiatów czarnego bzu, zażywany regularnie w początkowym okresie infekcji wirusowych, łagodzi dolegliwości, obniża gorączkę i skraca okres choroby. Zapobiega on nawrotom pokataralnych zapaleń zatok. Używa się go również miejscowo, do płukania gardła. W sezonie gryp i przeziębień czarny bez stanowi znakomitą alternatywę dla aspiryny." zródło www.naturalnamadycyna.pl
Czyli z syropkiem z czarnego bzu zima i choróbska niestraszne !

sobota, 8 maja 2010

Mniszkowy syropek- Skarby Łąki cz.1

Najwyższy czas !
Wyszło słońce i najwyższy czas zebrać kwity mniszka na syrop.
Robię mniszkowy syrop od wielu lat. Przepis pochodzi od mamy przyjaciółki.
Pamiętam jak zbieraliśmy mlecza podczas wyjazdu w góra zawsze na 1 maja :-)
W tym roku było zbyt deszczowo by go zbierać: kwiaty powinny być zbierane z słoneczny dzień najlepiej na początku kwitnienia.

Na jedną porcję syropu trzeba zebrać 500 kwiatów.
Dużo ? Szybko się zbiera- na prawdę !
Kwiaty wysypujemy na gazetę, biały papier - wychodzą z nich wtedy lokatorzy ;-)
Potem kwiaty  dokładnie płuczemy i zalewamy litrem zimne wody.Dodajemy cytrynę dokładnie wyszorowaną i pokrojona w plastry.
Wszystko zagotowujemy i na małym ogniu trzymamy jakieś 15-20 min.
Ostawiamy na dobę.
Po tym czasie odcedzamy i dodajemy 1 kg cukru.Gotujemy syropek. Na koniec dodaję sok z połowy cytryny z zlewam do słoiczków.Ostatnio przeczytałam, że niektórzy robią tzw.miodek z mniszka czyli dodają dużo więcej cukru i gotując syrop "do nitki" (b. gęsty) .Ja preferuję wersję mniej słodką.
Syrop jest przyjemny w smaku i świetny na chrypkę, na chrząkanie.Można go też pić do herbaty jak sok malinowy.Zawiera dużo soli mineralnych.
 Oto gotowy syrop- ak słońce zamknięte w słoiku :-)))


Zdjęcia zrobione z zeszłym roku i zamieszczane już  na fotologu.

sobota, 27 lutego 2010

Muffiny czekoladowo-bananowe czyli moj czekoladowy tydzien

Czekoladowy Weekend Bei byl tydzien temu ale niestety nie bylam w stanie dotrzymac terminu i w ten sposob mam czekoladowy tydzien :D
Upieklam muffinki czekoladowo-bananowe ktore sa hitem w mnie domu.
Dzieci za nimi przepadaja !
Przepis mam od wielu lat od moje przyjaciolki z Niemiec.
Jadac kiedys na wakacje do Francji odwiedzilismy Agnieszke i jej rodzine. Czekaly na nas muffinki czekoladowo-bananowe- pokochalimy je od pierwszego kesa i ta milosc trwa do dzis.

 

  

Przepis na muffinki jest oczywicie bajeczki prosty:
20dkg maki
2 male lyczeczki proszku do pieczenia
1/2 lyzeczki sody oczyszczonej
1/4 lyczeczki cynamonu 
3 duze lyzki startej gorzkiej czekolady
I to jest pierwsza "sucha" miska czyli wszystkie te skladniki nalezy wymieszac.
1 jajko 
17.5 dkg cukru
100 ml oleu bezzapachowego 
12.5 dkg maslanki lub jogurtu nat.
Jajko lekko ubijamy dodajemy pozostale  skaldniki lekko mieszajac.
3 dojrzale banany ugiesc widelcem i dodac do masy.
Na koncu suche skladniki dodajemy do mokrych (nigdy odwrotnie !).
Pieczemy muffinki w temp.180 st.C a przy termoobiegu 160 st.C ok.20-25 min.
Wkladamy  muffinki do rozgrzanego piekarnika.
Muffinki maj niesamowity zapach: lekko cynamonowy -slodko czekoladowy -mocno bananowy :-)

A Justyna Kowalczyk właśnie zdobyła zloty medal olimpijski w biegu na 30 km !  
Hura i wielkie brawa :D

Fot. Andrew Medichini AP
Nie mogłam się powstrzymać i wkleiłam zdjęcie uśmiechniętej Justyny Kowalczyk :-)

poniedziałek, 18 stycznia 2010

Muffinki pierniczkowe

Wszyscy moi bliscy lubią piernik. I lubią muffiny :-)
Jak tylko marzek zaprezentowała piernikowe muffinki wiedziałam że muszę je upiec !
Są pyszne i pięknie wyglądają. I znikają jeszcze szybciej ;-)
Mnie przeis odpowiada bardzo z tego też powodu że część mąki to mąka razowa ( dodałam zmieloną pszenicę orkiszową)
Muffinki ustawione w dwa rzędy jak żołnierze ;-)

Przepis przytaczam za marzek :
Składniki na 10-12 muffinek:

  • 1,5 szklanki mąki pszennej
  • 1/2 szklanki mąki pszennej razowej (ja dałam wieloziarnistą)
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1 łyżeczka sody oczyszczonej
  • pół szklanki ciemnego brązowego cukru
  • 1 łyżka przyprawy do piernika
  • szczypta soli
  • 50 ml oleju
  • pół szklanki maślanki
  • pół szklanki mleka
  • pół szklanki miodu
  • 1 jajko
  • 100 g posiekanej gorzkiej lub mlecznej czekolady
  • 1 średniej wielkości jabłko (starte na tarce o dużych oczkach)
W średniej wielkości naczyniu wymieszać składniki suche: mąkę pszenną, mąkę razową, cukier, proszek do pieczenia, sodę oczyszczoną, sól, przyprawę korzenną. W drugim naczyniu wymieszać składniki mokre: roztrzepane jajko, olej, maślankę, mleko, miód. Zawartość obu naczyń połączyć, wymieszać z grubsza, dodając na koniec posiekaną czekoladę i starte jabłko.
Blachę do muffinek wyłożyć papilotkami. Ciasto wyłożyć do 3/4 wysokości każdej foremki. Piec około 25 minut w temperaturze 190ºC. Poczekać chwilę zanim przestygną, potem wyciągać z formy. Studzić na kratce. Polać ulubioną polewą czekoladową, ozdobić.

Smacznego :)
U mnie jak zwykle nieozdobione a już zjedzone....