Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdjęcia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdjęcia. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 20 grudnia 2010

Nowy członek rodziny :-)

Całkiem nie swiatecznie ;-) ...choc właściwie dlaczego nie ?
Od dwóch tygodni mamy psa ! Goldena retrievera.
Nic dodac nic ująć :-) Radości co nie miara i trochę ;-) więcej pracy.

Ukochane miejsce do spania :-) Pufek...kota.
Po dwoch tygodniach nie mieści się na pufku...


Prawie białe na prawie białym ;-)

Pełny brzuch i wielki odlot :D
Zapomiałam nazywać że piesek wabi się Topsel. Dla niewtajemniczonych to taki mały dodatkowy żagielek :-)
Imię wymyśliła oczywiście moja żeglarska ekipa.

czwartek, 25 listopada 2010

Światowy dzień pluszowego misia :-)

Czy wiecie że 25 listopada obchodzony jest światowy dzień pluszowego misia ?
To właśnie dziś :-)
Kto nie zna albo nie ma/nie miał swojego misia ?
Kto ich nie lubi ?
Mam w domu 2 misie-staruszki prawie w takim wieku jak a i mój mąż. My jeszcze z metryki staruszkami nie jesteśmy ;-) ale dla pluszowego misia czas płynie inaczej.
Dziś już nie zabieramy misi na każdą wycieczkę i ocierają naszych łez ale są.
Futerka wytarte-nóżki rączki ledwie sie trzymają-patrzę na nie z rozrzewnieniem.
Miały swoje imiona ale to niech pozostanie slodką rodzinna tajemnicą :-)


A to niektóre misie naszych dzieci. Wyruszyły wczoraj na wyprawę i nie wolno im przeszkadzać ;-)
Są tam dwa włóczkowe misie robione przez blogową koleżankę Anię-te są moimi ulubionymi.

A Najmłodszy "napisał" list do św. Mikołaja z prośbą o kolejnego misia. Misi nigdy za wiele :-)))

sobota, 13 listopada 2010

Listopad w górach czyli na Turbaczu w Dzień Niepodległości

Znowu będę wirtualne wycieczki.Tym razem na Turbacz :-)
Skrzyknęliśmy się ze znajomymi i pojechaliśmy na jednodniową wycieczkę na Turbacz.
Dzień zapowiadał  się ładnie. Okazało się że słonecznie bylo w dolinach a w drodze na Turbacz czekała nas mgła.

Było jednak fantastycznie !
Uwielbiam góry- o czym już pisałam - i nie ma znaczenia pogoda.
Lubię się lekko zmęczyć.
Lubię po drodze pogadać. Lubię też sobie pomilczeć.
I tak właśnie było. Plus oczywiście kupa śmiechu bo w tym towarzystwie nie może być inaczej :D



I dopiero na koniec dnia połaskotały nas ostatnie promienie słonka :-)

Z tą listopadową wycieczką w Dzień Niepodległości kojarzy mi się taki naszyjnik :

Niby szaro bo listopadowo i mgliście ale jednak słonecznie. Bo w sercu zawsze ciepło :-)))

poniedziałek, 4 października 2010

Barwy jesieni i gofry :-)

Wreszcie słoneczny weekend !
Poczułam że to było mi potrzebne: doświetlić się i docieplić :-)
Przejść się po łąkach polach w tak piękny dzień to coś wspaniałego. A słońce wydobywa jesienne barwy.

Mój ostrokrzew :

 Leszczyna przebarwia się od góry :-)
 Dziko rosnące astry marcinki w cudnym fioletowym kolorze.
I ostatni motylek ...?



Dzikie wino-kto je tutaj siał ?
Ostatni bławatek na ściernisku.
   
Głóg -zebrałam trochę owoców .Co z nich zrobić ?

 Co  to za kwiatuszki ? Nie wiem jeszcze :-)
  Dzika róża:

 Dla dzieci największą atrakcją były bale słomy...dla mnie też :D

 Na poniższym zdjęciu barszcz sosnowskiego. Bardzo niebezpieczna rośna ! Przedzieraliśmy się przez chaszcze i trudno było nie zauważyć tych ogromnych roślin. Są wysokie na co najmniej 2 i pół metra.
Kontakt skóry z barszczem sosnowskiego (świeży liść) plus słońce powoduje poparzenia skóry szczególnie niebezpieczne dla dzieci. Doświadczył tego synek moje koleżanki: był szpital leczenie i czarne plamy na skórze które długo się utrzymywały.
Uważacie na barszcz !
Dobrze zapamiętam miejsce w którym rośnie.



Pozbierałam ziele które jeszcze kwitnie: nawłoć marcinki wrotycz i rudbekie.
Zrobiłyśmy z córcią bukiet - niech cieszy oczy choć kilka dni :-)

I jeszcze nowe kulinarne odkrycie czyli GOFRY :-)
Gofry tak miło mi się kojarzy : z wakacjami nad polskim morzem bo tak gofry smakują najlepiej. Z bitą śmietaną i borówkami (czyli czarnymi jagodami :-) albo z truskawkami. Może być też z czekaladą lub z cukrem puderem. Mniam....
A najbardziej lubię gofry solo :D
Przepis mam dzięki Shiraji i ten przepis okazał się być strzałem w 10tkę ! Wcześniej próbowałam kilka razy robić gofry ale się udawały.
Teraz pełen sukces :D


GOFRY ( przepis podaję za Shirają ) :
2 szkl mąki
2 szkl. mleka
1 łyżeczka proszku
1/3 szkl. oleju
2 jajka
cukier do smaku (ok 3 łyżeczki)
szczypta soli
Białka ubijamy, dodając szczyptę soli. Resztę składników miksujemy w kolejności: mleko-jajka-cukier-olej-mąka z proszkiem. Dodajemy pianę i mieszamy.
Pieczemy w gofrownicy. Moja jest prostokątna. Na jednego gofra wchodzą mi 3 łyżki ciasta.
Smacznego :-)

poniedziałek, 27 września 2010

Dalie i pająki



Ten weekend upłynął pod znakiem dalii i pająków :D 
Znalazłam wreszcie chwilę żeby nacieszyć się ogrodem .Najwyższy czas bo niedługo zima i nie nasiedzimy się wtedy ;-)
Dzieci bawiły się w najlepsze a ja cieszyłam się wczorajszym ciepłym i słonecznym dniem.
W tym roku dalie kwitną dużo słabiej niż w zeszłym. Dopiekły im deszcze.
Tak na dobre zaczęły kwitnąć we wrześniu.
Dalie to moje ukochane kwiaty nie mogłam się oprzeć i zrobiłam kilka zdjęć.



Robiąc zdjęcia kwiatom odkryłam że w ogrodzie są pająki.
Nie lubię pająków i ...boję się ich ;-) To kompletnie irracjonalne bo jak będąc tak dużym można się bać małego pająka. Ale one tak szybko się poruszają i są takie ...groźne.
W rama oswajania lęków sfotografowałam je !
Cieszę się jednaj że żyję w tej strefie klimatycznej ;-) Uf...



















Zdecydowanie wolę jednak motylki  bociany i ślimaki :D







Posted by Picasa

środa, 1 września 2010

Trudny powrót

I to wcale nie dlatego że wakcje się skończyły.
Wakacje muszą się kiedyś skończyć. Oczywiście trwają ZAWSZE za krótko i kończą się w momencie kiedy na dobre mogłyby się zacząć...
Mam trudny powrot do blogowania bo ostatnio wszystko gubię :-( a to co zgubiłam teraz dobiło mnie na tyle że nie nie chciało mi się pisać.
Zginęła mi karta pamięci na której było 350 zdjęć z wakacji.350=wszystkie zdjęcia z wakacji nad Pilicą!
Chciałam napisać post specjalnie dedykowany wszystkim z którymi spędziliśmy  niezwykły tydzień w okolicach Białobrzegów w Emaus.
Już po raz trzeci  wybraliśmy się na wspólne wakacje. W sumie 80 osób-dorosłych i dzieci :-)
Było cudnie pod każdym względem ale zdjęć nie będzie. Bo zgubiłam kartę pamięci...To tylko moja wina zresztą...

A pływaliśmy na kajakach po Pilicy.
Byliśmy na pieszej wycieczce w niesamowicie upalny dzień. Trud wynagrodził nam piękny drewniany kościółek do którego dotarliśmy. I jeżyny wielkie czarne i słodkie :D
Śpiewaliśmy i graliśmy na gitarach wieczorami.
Rozmawialiśmy i śmialiśmy się.
Graliśmy w siatkówkę w "nogę" i badmintona.
Byliśmy też z Warszawie  w Muzeum Powstania Warszawskiego...trudno opisać wrażenia. B.się cieszę ze spełniło się jedno z moich pragnień.
Przeżyliśmy piękny tydzień w którym nie brakowało duchowych chwil i modlitwy.
Wspomnień nikt mam nie zabierze i kolejny raz dziękuję wszystkim  za spędzony wspólnie czas.
Wracając odwiedziliśmy Muzeum Wsi Radomskiej i stamtąd mam kilka zdjęć.
Ale mnie nie cieszą :-/ Choć uwielbiam skanseny [ stare chałupy ;-) jak mówią dzieci] Bo gdybyśmy tam nie pojechali to nie zgubiłabym karty. Chyba bym nie zgubiła... bo ostatnio gubię wszystko.

Wyżaliłam się-przyjmuję pocieszające wpisy ;-)
























ps.Dla lubiących skansenowe klimaty skansen oczywiście polecam.
Byliśmy podczas pikniku więc skansen dodatkowo ożył ale i bez tego ma jest urokliwym miejscem :-)